Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
czwartek, 24 kwietnia 2014

Chopin nie żyje. Część z was sączy w tej chwili przez zęby: "Thank you captain Obvious". To jednak nie jest do końca tak. Chopin Died to nazwa polskiej formacji, która właśnie wydała swój identycznie zatytułowany debiutancki album (wszystkie utwory zaśpiewano w języku angielskim). Dostałem w związku z powyższym maila od gitarzysty i wokalisty zespołu z pytaniem czy nie zechciałbym zapoznać się z materiałem? Panowie szukają rozmaitych sposobów na wypromowanie materiału, słusznie zresztą - zatem czemu nie, zwłaszcza że udało im się wstrzelić w jeden z moich niewielu wolnych wieczorów. Cóż więc z tym pośmiertnym życiem pana Chopina? Muzyka formacji obraca się wokół szeroko rozumianego punk rocka, jest dość ostro i rytmicznie, z odwołaniami głównie w kierunku amerykańskim (kilka pierwszych skojarzeń podczas przesłuchiwania kolejnych utworów to QOTSA czy Rise Against). Z drugiej strony utwór Surprise, który wybrano na singiel promujący całe wydawnictwo, niezupełnie oddaje charakter całości - po przesłuchaniu go spodziewałem się łagodniejszych brzmień. Nie powiem jednak, aby wybór specjalnie mnie zdziwił - nagranie to jest zdecydowanie "radio friendly", jak mniemam to był jeden z głównych powodów takiego właśnie wyboru. Do Surprise powstał animowany wideoklip wyreżyserowany przez Magdalenę Woźniakowską. Posłuchajcie zatem, obejrzyjcie i oceńcie czy chcecie więcej. Ja wieczoru nie zmarnowałem.

piątek, 21 lutego 2014

Kilka dni temu trafiłem (w centrum handlowym, jednym z tych, które jeszcze nie przestawiły się na męczenie ludzi instrumentalnymi motywami, czasami zdarza mi się zwrócić uwagę na to, co słychać z głośników sklepowych) na dawno niesłyszane nagranie, które ma dość ciekawą historię. Because The Night, bo tak brzmi jego tytuł, to kompozycja powstała pod koniec lat 70. ubiegłego wieku. Jej twórcą był Bruce Springsteen - pracował on wówczas nad albumem Darkness On The Edge Of Town. The Boss nie był specjalnie zadowolony z tego utworu, w związku z czym nie zdecydował się na wykorzystanie go na wspomnianym albumie (nie ukazał się zresztą na żadnej płycie Springsteena). Zamiast tego trafił on w ręce Patti Smith, która w tym samym kompleksie studyjnym, nowojorskim The Record Plant, nagrywała wraz z zespołem krążek zatytułowany Easter - artystka wydała go w 1978 roku, a Because The Night stało się jednym z jej najważniejszych utworów.

Bruce Springsteen, choć nigdy nie wydał oficjalnie Because The Night, dość często wykonuje to nagranie na swych koncertach z własnym tekstem.

Istnieje kilka coverów tego nagrania, ale chcę wspomnieć tylko o jednym. Odczuwam pewną sympatię do grupy Garbage, stąd też nie przemilczę faktu, iż w ubiegłym roku zespół ten wraz z formacją Screaming Females nagrał nową wersję Because The Night. Specjalnie na tę okazję powstał również wideoklip autorstwa Sophie Muller.

środa, 05 lutego 2014

Zdarza mi się od czasu do czasu włączyć telewizor w celu sprawdzenia co słychać na muzycznych kanałach. Szukam głównie gitarowych brzmień i zdarza się, że coś wpadnie mi w ucho. Dziś kilka słów o utworze, z którym miałem potężny problem. Zacznę od tego, że nigdy nie sięgnąłem świadomie do Arcade Fire, by zapoznać się dokładniej z ich muzyką. Owszem, gdzieś mi nieraz przemknęli na dalekiej orbicie, innym razem ktoś gdzieś coś zaproponował, więc zapoznałem się z nagraniem, niemniej jednak nie przypominam sobie, abym próbował w jakiś usystematyzowany sposób ugryźć ich dorobek. I tu pojawia się rzeczona telewizja, która nie tak dawno temu zaserwowała mi utwór Reflektor, promujący identycznie zatytułowany, czwarty krążek tej kanadyjskiej formacji. Po pierwszym zaskoczeniu zacząłem się zastanawiać jak do tego podejść. Początkowo coś mi przeszkadzało w tej kompozycji, jednak zarazem jest w niej coś, co raz na jakiś czas każe mi wrócić do tego nagrania. Z pewnością dużym atutem jest również wideoklip autorstwa Antona Corbijna. Warto także zauważyć, iż w utworze tym zaśpiewał gościnnie David Bowie.

sobota, 01 lutego 2014

Nie ma szczęścia zespół Nightwish do rozstań z wokalistkami. Niezbyt szczęśliwe było potraktowanie Tarji Turunen w 2005 roku (choć i dobre dla promocji kolejnych wydawnictw, o czym kiedyś tu dyskutowaliśmy), zaś jesienią 2012 z formacją pożegnała się Anette Olzon. Tym razem także nie obyło się bez niesnasek i nieporozumień co do powodów rozstania. Nigdy nie byłem specjalnym fanem szwedzkiej wokalistki, uważam że fatalnie trafiła - jej warunki wokalne nijak miały się do repertuaru tworzonego z myślą o sopranie Tarji. Nie twierdzę, że Olzon nie potrafi śpiewać, niektóre utwory napisane pod nią były naprawdę ciekawe i wpadające w ucho (na przykład Amaranth), niemniej jednak jej wykonania starszych kompozycji zespołu brzmiały w mojej, subiektywnej rzecz jasna ocenie, dość nieszczęśliwie. Dlatego uważam, iż na dobre wyszła zespołowi wspomniana zmiana: miejsce Olzon z przodu sceny zajęła - początkowo do końca trasy promującej album i film Imaginaerum, jak się później okazało już na stałe - holenderska wokalistka Floor Jansen (znana też z formacji ReVamp oraz After Forever). Dlaczego, moim zdaniem, to dobra wymiana? Ze względu na warunki wokalne, oczywiście - Jansen również jest posiadaczką klasycznie trenowanego sopranu, co pozwala jej znacznie łatwiej niż poprzedniczce wejść w klasyczne pozycje ze starego repertuaru Nightwish. Jako przykład niech posłuży Bless The Child z wydanego w 2002 roku albumu Century Child - poniżej wideoklip do tego nagrania, wyreżyserowany przez Pasi Takulę, a także koncertowe wykonanie z festiwalu Wacken Open Air 2013 (znalazło się ono na ubiegłorocznym koncertowym DVD zespołu Showtime, Storytime).

 

Ciekawostka na koniec - zaledwie kilka dni po ogłoszeniu, iż Floor Jansen zastąpi na stałe Anette Olzon, holenderska wokalistka pojawiła się na jednej scenie z Tarją Turunen. Podczas festiwalu Metal Female Voices Fest w październiku 2013 wspólnie wykonały utwór Over The Hills And Far Away ze starego repertuaru Nightwish (ten cover nagrania Gary'ego Moore'a znalazł się na identycznie zatytułowanej epce z 2001 roku, zaś autorem zrealizowanego wówczas teledysku również był Pasi Takula).

czwartek, 23 stycznia 2014

W poprzednim wpisie sięgnąłem do niezbyt znanego u nas nagrania i zespołu. Poznałem go dzięki Agacie, która w swoim czasie namawiała mnie dość intensywnie do nawiązania znajomości z serialem Sons Of Anarchy. W końcu obejrzałem jeden, drugi odcinek... I tak poszło. Wciągnęło. Nie chcę dziś jednak pisać o fabule tej produkcji (choć dawno nie widziałem czegoś tak chorego i pokręconego jak dzieło Kurta Suttera), ale o jej ścieżce dźwiękowej. Pierwszorzędna. To jest najlepsze słowo, mogące oddać moją opinię na jej temat. Wiele ciekawostek, utworów na które nigdy w życiu prawdopodobnie bym nie trafił to jedna strona medalu. Druga natomiast to odświeżenie, przypomnienie doskonałych nagrań sprzed lat, często w formie ciekawych coverów. W ten sposób powróciłem do Neila Younga i jego dwóch utworów o podobnie brzmiących tytułach (i nieco różniących się tekstach) z wydanej w 1979 roku płyty Rust Never Sleeps (Young nagrał ją wraz ze swym zespołem Crazy Horse) - otwierało ją akustyczne My My, Hey Hey (Out Of The Blue), a zamykało mocne gitarowe Hey Hey, My My (Into The Black).

 

W jednym z odcinków SOA pojawia się cover tego drugiego nagrania w delikatnej, akustycznej wersji autorstwa Battleme, czyli Matta Drenika, wokalisty zespołu Lions.

Co ciekawe, fragment tekstu jednego z powyższych nagrań ("it's better to burn out than to fade away") znalazł się w liście samobójczym Kurta Cobaina. Neil Young pod wpływem tego wydarzenia napisał i zadedykował frontmanowi Nirvany tytułowy utwór z wydanego w 1994 roku albumu Sleeps With Angels.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 249
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011