Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
środa, 28 lutego 2007

Nie mogę darować sobie tego wczorajszego Voo Voo. Przy okazji przypomniałem sobie, iż warto byłoby wspomnieć o tym, iż synowie Wojciecha Waglewskiego - Fisz (Bartosz Waglewski) i Emade (Piotr Waglewski) - także nieźle poczynają sobie na rynku muzycznym, czego dowodem było zdobycie w tym roku nagrody Paszportu Polityki. Dziś wyjątkowo nie zagramy kawałków rockowych, ale pójdziemy na spacer w stronę rozmaitych eksperymentów muzycznych. Na początek dwa utwory z albumu Fisza zatytułowanego Polepione dźwięki (2000).

Pierwszy klip z tej płyty - Polepiony

Tajemnica - w tym utworze Fiszowi towarzyszy Novika, jedna z najważniejszych postaci polskiej sceny muzyki klubowej, wokalistka zespołu Futro, mająca na koncie również znaczące solowe dokonania.

W 2005 roku Wojciech Waglewski wraz z synami wyprodukował debiutancki album Marii Peszek - Miasto Mania. Z niego pochodzi utwór Moje miasto. Maria Peszek była nominowana do Paszportu Polityki w 2005 roku (podobnie jak Krzysztof "Grabaż" Grabowski z Pidżamy Porno - na marginesie nie omieszkam wspomnieć iż to, że wtedy nie dostał tej nagrody do dziś wydaje mi się pominięciem i pomyłką).

Na koniec Wojciech Waglewski - laureat Paszportu Polityki z 1995 roku - oraz grupa Voo Voo w utworze Zbiera mi się.

wtorek, 27 lutego 2007

Ta zima kiedyś musi minąć... Tak w swoim czasie śpiewał Wojciech Waglewski w jednym z najbardziej znanych utworów grupy Voo Voo. Dziś jednak nie posłuchamy Jak gdyby nigdy nic, ponieważ - z przykrością muszę przyznać - nie udało mi się znaleźć jakiegokolwiek obrazka, który ilustrowałby tę piękną pieśń. Wobec tego jedyne, co nam pozostaje, to zająć się zimą i śniegiem. Snow (Hey Oh) to tytuł utworu formacji Red Hot Chili Peppers, pochodzącego z wydanego w 2006 roku albumu Stadium Arcadium. Piosenka jedynie metaforycznie nawiązuje do śniegu, jednak samym swoim brzmieniem może ukoić nerwy wszystkich, którzy mają dość tej nieszczęsnej pory roku. Nie wiem jak wy, ale ja za zimą nie przepadam. Przynajmniej nie w dużych ilościach, a chwilowo odczuwam przesyt.

poniedziałek, 26 lutego 2007

Nie znam odpowiedzi na pytanie czym jest sens życia. Pisałem już o tym w nieco innym miejscu i niestety od tamtej pory nic się nie zmieniło. W każdym razie jakiś czas temu zastanawiałem się nad tym i nawet sądziłem, że już chyba wiem, ale jak zwykle coś musiało mi udowodnić, że jednak nie wiem nic. Teraz znów trafiło mi się kilka cichych i spokojnych dni w odosbnieniu i wyciszeniu, kiedy czas płynął leniwie i przeciekał jak woda przez palce. Kolejny raz usiłowałem dojść do jakichś sensownych wniosków i niestety nic. Prawa Murphy'ego? Tak, nadal obowiązują. Wczoraj po raz kolejny obejrzałem One Flew Over The Cuckoo's Nest i naszła mnie przez moment myśl, że czuję się jak R. P. McMurphy po lobotomii - takie całkowiete otępienie... Niby coś robię, staram się, a nie ma dla kogo, w ogóle nikogo nie ma...

Monty Python kiedyś podejmował tę kwestię w całkiem zabawny sposób prezentując swoje poglądy na temat sensu życia. W muzyce również nie jest to problem, który zwykło się pomijać. Może więc rację mają The Offspring w swojej piosence The Meaning Of Life? Nie wiem, ale wysłuchać warto, bo dźwięki to zacne. A własnej ścieżki w życiu na pewno warto szukać. Na razie została mi odebrana, ale może kiedyś znów zacznę. Chyba, że pewna osoba zwróci mi tę, która już istniała. Wtedy będzie jeszcze lepiej. Ale póki co to mrzonki.

piątek, 23 lutego 2007
Czeka nas kilka dni przerwy. Wobec tego pomyślałem, że zostawię wam coś więcej do posłuchania (niż tylko jeden klip jak zazwyczaj) i doszedłem do wniosku, że to doskonała okazja, abym zrealizował pomysł, który chodzi mi po głowie już od jakiegoś czasu. Otóż jak wszyscy wiemy sieć to doskonałe źródło informacji i wszelkiego rodzaju rozrywki, z czego korzystamy tu codziennie. Dziś jednak wyciśniemy z naszego źródełka co się tylko da :D Nadarza nam się także okazja, aby uczcić pewną datę - otóż gdyby Kurt Cobain nie popełnił samobójstwa, w ostatni wtorek obchodziłby 40-te urodziny. Wobec tego jak się domyślacie posłuchamy dziś Nirvany. Jedną z najlepszych płyt koncertowych ever jest dla mnie ich album Unplugged In New York. Został on nagrany w 1993 roku w ramach cyklu koncertów MTV Unplugged i wydany w 1994 roku już po śmierci Cobaina. Jest to płyta doskonała, zaskakująca, a jednak bardzo spójna i oddająca dobrze twórczość zespołu - i to mimo sporej liczby coverów oraz braku niektórych ważnych w twórczości Nirvany utworów (o ile Heart-Shaped Box wyobrażam sobie w wersji akustycznej, o tyle Smells Like Teen Spirit bez prądu byłoby chyba dość ekwilibrystycznym pomysłem). Rzecz jasna każdy ma prawo do własnego zdania, w każdym razie bardzo cenię ten album :)
czwartek, 22 lutego 2007

Niemiecka scena muzyczna może pochwalić się kilkoma naprawdę dobrymi grupami rockowymi. Kilka razy mówiliśmy już o takich jej tuzach jak Rammstein czy Guano Apes, dziś pora na coś nowego. Na początku lat 90-tych XX wieku powstała grupa H-Blockx. Jak dotąd za ich największe osiągnięcie uważa się pochodzący z 1994 roku pierwszy album - Time To Move. Nigdy później nie powtórzyli jego sukcesu. Z tej płyty pochodzi utwór, który chcę dziś przypomnieć. Nie znalazłem niestety klipu, stąd też dziś utwór w wykonaniu koncertowym. Urokliwa ballada nosząca tytuł Little Girl. Enjoy!

Sad it seems that you need to leave... It's now that I see what you mean to me - I... I love you... Build up your personality, find out the way how you want to be...

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011