Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
czwartek, 29 listopada 2012

"Heeeej, a to fajne jest...", "O, a to może być hitem sezonu..." - od czasu do czasu trafiam na tego rodzaju ironiczne linki na FB. Rzeczy stare, odgrzewane specjalnie na okazję żartu, zgrywy. A ja nie mam kiedy słuchać. I mam na myśli słuchanie przez duże "S", nie zaś odtwarzanie muzyki w tle jako ścieżki dźwiękowej do rozmaitych czynności domowych. Ostatnią nową płytą, z którą miałem czas i ochotę się zapoznać, był (z sentymentu do starych albumów) nowy krążek The Offspring. Co było przed nim? Szczerze - nie pamiętam. Stąd też rzeczywiście zdarza mi się natknąć na coś, co hula w świecie od dłuższego czasu, a ja dopiero odkrywam, że coś mi się nowego podoba. To znaczy "nowego", nowego dla mnie. Tak było z utworem szwedzkiej wokalistki Lykke Li, noszącym tytuł I Follow Rivers. Samo nazwisko było mi znane, jednak z repertuarem styczności nie miałem niemal wcale. Dopiero jakiś czas temu, w rzadkim momencie oddechu od codziennej bieganiny, wędrowałem poprzez zasoby YT w poszukiwaniu brzmień nieco bardziej elektronicznych i tak w którymś momencie między Röyksopp a Ladytron (lub czymś jeszcze innym, pamięć mnie zawodzi) pojawił się link do wspomnianego nagrania. A dlaczego mówię o sucharach? Dlatego że utwór ten ma bez mała dwa lata, pochodzi z drugiego albumu artystki, zatytułowanego Wounded Rhymes i wydanego w lutym 2011 roku. Bez zbędnych dywagacji, miło mi się słucha tego elektro-popowego numeru. Moim zdaniem jest on całkiem przyzwoitym pomysłem na przerywnik od gitar i cięższych brzmień. Dlatego też wspominam o tym utworze i teledysku do niego. Wideoklip wyreżyserował Tarik Saleh, a obok Lykke Li zagrał w nim szwedzki aktor Fares Fares.

piątek, 23 listopada 2012

GRRR! - tak brzmi tytuł najnowszego wydawnictwa The Rolling Stones, będącego jednym z najważniejszych elementów obchodów pięćdziesiątej rocznicy powstania zespołu. Album ten, jak każda składanka nie mógł obejść się bez nowego utworu, który wypromowałby całość na rynku muzycznym. Świadomie piszę każda, gdyż - nie umniejszając roli grupy w historii muzyki - niczym specjalnym, może poza liczbą utworów, zwłaszcza w czteropłytowym secie (zawierającym 80 pozycji), ten krążek nie wyróżnia się spośród innych tego rodzaju kompilacji. W każdym razie jest nowość - w tym przypadku rolę tę pełni nagranie zatytułowane Doom And Gloom. Od kilku dni dostępny jest teledysk do tego kawałka. Jego reżyserem był Jonas Åkerlund, a główną rolę gra w nim znana wam przede wszystkim z roli Lisbeth Salander w szwedzkich ekranizacjach trylogii Stiega Larssona aktorka Noomi Rapace.

Jeśli już o rolach filmowych mowa, to w ramach ciekawostki dodać można, iż Ola Rapace - były mąż Noomi - grał w jednym z pokazywanych w naszym kraju seriali szwedzkich - ekranizacji powieści o komisarzu Wallanderze. Ponadto pojawił się on niedawno na ekranach kinowych w najnowszej produkcji bondowskiej. W Skyfall Ola Rapace wcielił się w rolę jednego z czarnych charakterów.

Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011