Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
środa, 30 kwietnia 2008

Franciszek Ferdynand to austriacki arcyksiążę, zabójstwo którego  stało się bezpośrednią przyczyną wybuchu I Wojny Światowej (wydarzenie to miało miejsce w Sarajewie 28 czerwca 1914 roku). Zarazem jednak Franz Ferdinand to tytuł albumu oraz nazwa grupy pochodzącej ze szkockiego Glasgow. Krążek ten ukazał się w 2004 roku i sprawił, że zespół został dostrzeżony wśród innych indierockowych formacji. Paweł przypomniał mi kilka dni temu o pochodzącym z tej płyty utworze Take Me Out. Zaiste, jest to nagranie warte zauważenia, jako że głównie ono było motorem rozwoju kariery zespołu - to od niego zaczęła się ich popularność. Również teledysk wyróżniał się pozytywnie: wideoklip autorstwa Jonasa Odella to animacja przywodząca na myśl twórczość Terry'ego Gilliama z Monty Pythona. W teledysku trójwymiarowe ujęcia zespołu wykonującego Take Me Out zostały nałożone na animowane dwuwymiarowe kadry. Inspiracji jednak było wiele, za przykład może posłużyć twórczość dadaistów czy radzieckie filmy i plakaty propagandowe z lat 30. O tych i innych źródłach inspiracji, a także o okolicznościach powstawania klipu, opowiadał dość szczegółowo wokalista i gitarzysta Franza Ferdinanda Alex Kapranos. Oto ostateczny efekt, wyróżniony w 2004 roku nagrodą MTV w kategorii Breakthrough Video.

Z okazji długiego weekendu znikam na kilka dni, jednak już wkrótce Let's rock powróci, zatem pozostańcie na nasłuchu :)

wtorek, 29 kwietnia 2008

Waving Flags to utwór promujący wydaną w 2008 roku płytę Do You Like Rock Music? brytyjskiej formacji British Sea Power. Nagranie to poświęcone jest ludziom, przybyłym do Wielkiej Brytanii znad Wisły (która wspomniana jest w tekście piosenki) oraz z innych regionów i krajów słowiańskich. Na poły ironiczny, na poły poważny utwór przedstawia imigrantów pracujących za minimalną pensję i charakteryzujący ich pod względem swoistej etyki pracy, ale i niezwykłego zamiłowania do mocnego alkoholu, opisuje ludzi, którzy na pewien czas decydują się porzucić swoje rodzinne strony i jadą na zachód Europy. Zdaniem niektórych ten porywający imigracyjny hymn ma szansę stać się hitem tegorocznych festiwali rockowych. Czy rzeczywiście jest to interesujący utwór? Przekonajcie się sami oglądając wideoklip do Waving Flags.

poniedziałek, 28 kwietnia 2008

Wspomniałem wczoraj o Black Label Society. Jak już powiedziałem w poprzedniej notce, założycielem formacji jest Zakk Wylde, przez wiele lat występujący i nagrywający z Ozzym Osbourne jako gitarzysta. W 2005 roku zespół Black Label Society nagrał płytę zatytułowaną Mafia, z której pochodzi utwór In This River (Wiki twierdzi, że gościnnie wystąpił w nim Ozzy, jednak nigdzie nie znalazłem potwierdzenia tej informacji). Choć nie było to planowane, został on dedykowany muzykowi rockowemu, który zmarł na scenie.

Dimebag Darrell Abbott (tak naprawdę Darrell Lance Abbott), ceniony gitarzysta, współtwórca formacji metalowych Pantera i Damageplan, został zamordowany na scenie podczas koncertu grupy Damageplan 8 grudnia 2004 roku w klubie Alrosa Villa w Columbus w stanie Ohio. Prócz niego zginęły jeszcze trzy osoby, a dwie inne zostały ranne, zanim napastnik (były żołnierz Marines Nathan Gale) został zastrzelony przez policję podczas próby ucieczki z budynku wraz z zakładnikiem (również został zraniony przez zamachowca). Nie jest jednoznacznie wiadome jakimi motywami kierował się zabójca Abbotta. Zakk Wylde poświęcił swój utwór Dimebagowi, teledysk również stanowi wspomnienie i swoisty hołd dla zmarłego muzyka.

Abbott znany był przede wszystkim (choć nie tylko) z występów w formacji Pantera. Jednym z najbardziej znaczących albumów metalowych lat 90. był krążek Vulgar Display Of Power - został on nagrany przez ten zespół w 1992 roku. W 2007 roku tytuł płyty został wykorzystany w książce A Vulgar Display of Power: Courage and Carnage at the Alrosa Villa, poświęconej wydarzeniom z 2004 roku. Z albumu, o którym mowa, pochodzi nagranie zatytułowane Walk - jeden z najbardziej znanych utworów Pantery. Popatrzmy i posłuchajmy Dimebaga Abbotta w akcji.

Zupełnie przypadkowo ten wpis wpasował się w dyskusję pod poprzednią notką. Bagienny poruszył kwestię śmierci artysty i związanej z tym w pewien sposób kwestii kultowości. Dimebaga, podobnie jak Lennona, mimo całej masy różnic pomiędzy tymi muzykami, również otacza pewien nimb artysty, który zginął przedwcześnie, tracąc w ten sposób możliwość zrealizowania swych twórczych aspiracji. Nie ma wątpliwości, iż wydarzenia z 2004 roku były okrutne i niepotrzebne, ponadto o zmarłych z reguły nie mówi się źle (przynajmniej nie od razu po ich odejściu), ale czy gloryfikowanie artysty po śmierci za każdym razem ma uzasadnienie? Jak sądzicie?

niedziela, 27 kwietnia 2008

Rob Zombie, o którym pisałem przedwczoraj, to nie tylko muzyk, ale również producent, scenarzysta i reżyser. O tym ostatnim elemencie jego działalności chcę dziś kilka słów powiedzieć. Otóż (prócz dokonań filmowych rzecz jasna) był on twórcą wideoklipów. Spod jego ręki wyszedł między innymi utrzymany w zimowej, wieczornej tonacji teledysk do utworu Dreamer Ozzy'ego Osbourne'a. Nagranie to pochodzi z wydanej w 2001 roku płyty Down To Earth. Krążek był interesujący pod względem muzyków biorących udział w nagraniu - prócz rzecz jasna Ozzy'ego w jego tworzeniu uczestniczyli między innymi Mike Bordin (niegdyś perkusista Faith No More), Robert Trujillo (zaczynał w Suicidal Tendencies, obecnie basista Metalliki) czy Zakk Wylde (jeden ze stałych gitarzystów Osbourne'a, założyciel Black Label Society). Dreamer to spokojna ballada, w której Ozzy pyta o przyszłość naszego świata, o to jak będzie się on dalej rozwijał i jakie będzie w nim miejsce człowieka (i zarazem przedstawia swoją wizję przyszłej rzeczywistości). Pod względem tematyki Osbourne porównuje ten utwór do innej słynnej ballady: Imagine Johna Lennona. Cóż, Dreamer jest utworem interesującym, skłaniającym do pewnej refleksji, ale czy nie wydaje się wam, że to jednak inny kaliber?

sobota, 26 kwietnia 2008

O tym, że w telewizja publiczna nie przejmuje się tym, iż widzowie mieliby ochotę obejrzeć coś inteligentnego, powiedziano już wiele. Podobnie jak na temat pokazywania interesujących filmów w środku nocy (bo przecież prime time zarezerwowany jest dla "M jak mdłość" tudzież rozmaitych produkcji, których jakość pozostawia czasem wiele do życzenia). Nie chcę się wobec tego powtarzać, jednak (ze względu na lekki odchył związany z zainteresowaniem kulturą rosyjską) wściekłość mnie ogarnęła, gdy dowiedziałem się, że jeden z najciekawszych (i cieszących się największą popularnością) filmów rosyjskich z 2003 roku - Бумер w reżyserii Петра Буслова (u nas pokazywany jako Beema, co jest naszym odpowiednikiem tytułowego rosyjskiego określenia na samochód marki BMW) - pokazywany jest dziś o... 2 w nocy. Ok, mamy weekend, kto chce, ten może odczekać, ale ileż razy bywa, że tego typu akcje zdarzają się w środku tygodnia, kiedy człowiek, który rano ma wstać do pracy, nie jest w stanie pozwolić sobie na obejrzenie filmu o tej godzinie?...

Film ten interesujący jest również z muzycznego punktu widzenia. Twórcą ścieżki dźwiękowej do tego obrazu jest Сергей Шнуров - frontman zespołu Ленинград, o którym wpsominałem tu już parokrotnie. Nawiasem mówiąc formacja ta zagości w maju na koncercie w warszawskim klubie Palladium. Jeśli chodzi o film Бумер, szeroko znany stał się utwór zatytułowany Никого не жалко (pojawi się on wkrótce na ścieżce dźwiękowej do gry komputerowej GTA IV, stąd też jej tytuł w fanvidzie) oraz główny motyw muzyczny tego obrazu (jest nim ilustrowany ten klip, towarzyszą mu sceny z filmu).

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011