Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
niedziela, 31 maja 2009

W dniu dzisiejszym wracamy do cyklu występów - i wpisów - gościnnych, które od ponad roku pojawiają się na Let's rocku. Tym razem propozycja przyszła od Bagiennego (a.k.a. Ghol, a.k.a Clotz, a.k.a. parę inych nicków). Prawdę mówiąc rozmawialiśmy o tym na tyle dawno temu, że zdążyłem już zapomnieć, iż poprosiłem go o przygotowanie muzycznej propozycji. Tym większe było moje zdziwienie, gdy propozycja wreszcie się pojawiła - tym bardziej, iż Bagienny jak zwykle postanowił dość mocno pokombinować. Jak część z Was się zapewne orientuje, Bagienny rysuje, fotografuje, pisze, niebiosa wiedzą co jeszcze (do przygotowywanego przezeń biuletynu Gniot swego czasu miałem przyjemność napisać dwie recenzje) - a teraz okazuje się, że również tworzy własną muzykę. Stąd, prócz "klasycznych" propozycji, poniżej dość niecodzienna jak na ten blog zawartość. O niej też porozmawialiśmy na Blipie, zaś zapis tejże rozmowy będzie naszą dzisiejszą tekstową oprawą do dźwięków, zaproponowanych przez Bagiennego.

rkdeey: Skąd zainteresowanie tego typu brzmieniami, skąd inspiracja, jak długo komponujesz?

Bagienny: Hmm, jak sam wiesz mam eklektyczny gust, i powiedzmy w latach 80tych z elektroniki podobał mi Schulze, Kraftwerk i Laser Dance. Później muzyka taneczna (z odchyłem do hip hopu). W latach 90tych pojawiło się sporo łomotu. Między innymi The Prodigy - Music for the Jilted Generation, później Daft Punk - Homework. Trochę się bardziej zainteresowałem jazzem, a przy St Germain - Tourist dosłownie oszalałem. Potem wszystko co było Bugge Wesseltoft (jak choćby Existence). Inne przykłady to St. Germain - So Flute czy Kruder & Dorfmeister - Jazz Master.

A jak byłem w latach 90tych na scenie komputerowej na c64 robiłem na 8bitach cuty i loopy ;] Nawet zrobiłem kawałek rave z Marleya ;] Zrobiony na 4bitowym samplerze, potem zgrany na kasetę chyba w 1995 albo 1996 roku.

No dobrze, a skąd potrzeba tworzenia własnej muzyki?

Dobre pytanie. Za pomocą dźwięku łatwiej jest wyrazić własne emocje niż za pomocą słów czy obrazu. Na żywych intrumentach pukam sobie na bongosach, ale nikogo tym męczyć nie chcę :D A co do potrzeby, to prostu chcę wyjść na zewnątrz ;]

Mówiłeś o początkach muzycznych i zainteresowaniach - jak to się ma do tego, czego obecnie słuchasz? I co uważasz za godne polecenia?

Właściwie podobnie. Równolegle słuchałem i słucham reggae, metalu czy rocka. Dzięki temu, że słucham i szukam nowych dźwięków i brzmień nie umykają mi takie rzeczy jak nu metal (Korn) czy nu jazz (No Jazz) ;] Specjalnie wybrałem z przedrostkami nu hyhy. A co do polecania. Polecam wszystko ;] Ale konkretnie to trzeba byłoby poznać czyjeś preferencje i tego kogoś, by wiedzieć jak mu zaserwować nowość.

Gdzie umiejscowiłbyś swoje nagrania? O ile da się je jakoś gatunkowo przyporządkować (zakładając, że chciałbyś nadać im jakąś etykietkę z mądrą nazwą)? :)

Nie mam zielonego pojęcia. W gruncie rzeczy jest to przede wszystkim elektronika, a nie robię regularnie muzyki tak więc sometimestechnoelectro ;]

A jak wyglądają Twoje plany w tym zakresie?

Dorwać (legalnie) jakiś porządny soft music makera np. Reason i nauczyć się grać na basie ;]

I to byłoby na tyle, jeśli chodzi o moją rozmowę z Bagiennym. Zupełnie nie wiem jak to otagować, nazwać, poprzestanę więc na tym, iż Bagienny wychodzi na zewnątrz z osobiście stworzonym nagraniem.

sobota, 30 maja 2009

Phil Daniels to brytyjski aktor, który prócz występów teatralnych, telewizyjnych i filmowych ma również w swym dorobku kontakty ze sceną muzyczną. W 1994 roku ukazał się album Parklife zespołu Blur. Większość tekstu w tytułowym nagraniu to opowieść wygłoszona (a w zasadzie wyrecytowana) właśnie przez Danielsa, który wciela się w rolę narratora. Aktor ten zagrał także główną rolę w zrealizowanym do Parklife teledysku (jego reżyserem był Pedro Romhanyi) - jako sprzedawca, wraz z Damonem Albarnem w roli asystenta, oprowadza nas po przerysowanych humorystycznie przedmieściach i życiu klasy średniej. Jeśli zwrócicie uwagę na wideo i tekst nagrania, to odnajdziecie w nim popularny w swoim czasie slogan reklamowy koncernu samochodowego Audi "Vorsprung durch Technik", który wygłaszany jest w momencie, gdy Ford Granada głównych bohaterów zatrzymuje się na pasach tuż obok kabrioletu produkcji tej niemieckiej firmy (same zaś pasy - i muzycy na nich - to nic innego jak żartobliwe odwołanie do legendarnej okładki albumu Abbey Road, nagranego przez The Beatles w 1969 roku). Z kolei postać z wypisanymi hasłami "Modern Life Is Rubbish" oraz "End Of A Century" to chodzący słup reklamowy Blur - pierwszy slogan to tytuł poprzedniej płyty zespołu, zaś drugi to tytuł singla, który wydany został po Parklife. Ale o nim pomówimy innym razem.

piątek, 29 maja 2009

W 1997 roku na ekrany kin wszedł obraz zatytułowany Lost Highway. Na potrzeby filmu jego reżyser, David Lynch, wybrał dwa utwory z Herzeleid - wydanego dwa lata wcześniej debiutanckiego albumu zespołu Rammstein. Znalazły się one na wyprodukowanym przez Trenta Reznora z Nine Inch Nails soundtracku. Nagrania te to Heirate Mich oraz Rammstein. Do tego drugiego powstał teledysk, w dużej mierze wypełniony ujęciami z filmu, które połączone zostały z koncertowymi migawkami z występu formacji. Co do autorstwa klipu, znaleźć można sprzeczne informacje - raz mówi się o reżyserii Davida Lyncha (i Emanuela Fialika), innym razem podawane są nazwiska Alexandra Herzoga i Kaia Kniepkampa (którzy przez pierwsze źródła wymieniani są jako duet odpowiedzialny za zdjęcia do tegoż wideo). Samo nagranie Rammstein nazwę są zawdzięcza niemieckiemu miasteczku Ramstein i leżącej nieopodal amerykańskiej wojskowej bazie lotniczej, w której doszło do katastrofy podczas pokazów lotniczych - temu właśnie wydarzeniu z 28 sierpnia 1988 roku poświęcony jest wspomniany utwór. Co ciekawe, choć powstał go niego teledysk, nagranie to nie zostało wydane w formie singlowej.

Jeśli chodzi o drugi utwór wykorzystany w filmie - Heirate Mich - obejrzymy go w wersji live, pochodzącej z koncertowego DVD Live Aus Berlin, wydanego w 1999 roku.

czwartek, 28 maja 2009

My name is Cornell, Chris Cornell. Tak mógłby przedstawić się nam dziś ten wokalista, były członek takich formacji jak Soundgarden, Audioslave czy Temple Of The Dog, obecnie koncentrujący się na solowej karierze. W 2007 roku ukazał się jego drugi album, noszący tytuł Carry On. Pierwszym promującym go singlem został utwór You Know My Name, przygotowany przez Cornella rok wcześniej na potrzeby ścieżki dźwiękowej do Casino Royale - 21. filmu z cyklu o przygodach agenta 007. Jak łatwo się zatem domyślić, wideoklip zawiera sceny z tej właśnie produkcji przeplatane ujęciami z Cornellem w roli głównej. Powstały trzy wersje tego nagrania - prócz tej, która stanowiła element sekwencji rozpoczynających i kończących film, także Rock i Pop Versions. Jak czytamy w Wiki, w klipie oraz na płycie Carry On pojawia się ta ostatnia. Nie znajdziemy natomiast You Know My Name (w jakiejkolwiek wersji) na oficjalnym soundtracku do filmu. Ciekawe, prawda?

środa, 27 maja 2009

Nie jestem wybitnym znawcą twórczości zespołu New Model Army, zdarzyło mi się co prawda ich słuchać, ale zazwyczaj ograniczało się to do kilku nagrań. Z tym większą ciekawością podszedłem do poleconego mi kilka dni temu utworu Wired, który otwierał (i promował jako singiel) wydaną w 2007 roku płytę High. Zaskoczyło mnie on całkiem pozytywnie: dostajemy porcję solidnego rockowego grania, które - nawet jeśli nie ma większych szans na szerszą popularność - to daje się z przyjemnością posłuchać, niosąc przy okazji sporą dawkę energii. Przynajmniej w moim przypadku, Wy możecie sprawdzić oglądając ten zrealizowany w studio nagraniowym klip.

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011