Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
sobota, 30 czerwca 2007

Wczoraj miało miejsce spotkanie, o którym od dłuższego czasu na Bloxie było dość głośno. W końcu w piątek nastąpiła godzina zero. Jednak zanim do tego doszło, należało najpierw dotrzeć na miejsce. Ja, eskey i logic dojechaliśmy z małym poślizgiem, ale okazało się, że i tak byliśmy na czas. Nawet nieplanowo zwiedzające lotnisko cito1 i tudo_bem zdążyły :) Uważam, iż pomysł by ktoś wyskoczył na początek z żółtego bloxowego pudełka był całkiem sympatyczny - nawet jeśli nie znalazła się kandydatka do wyskakiwania, to zawsze mógł to zrobić prowadzący prezentację i ogólnie organizator całego eventu, czyli ols. No w ostateczności mógł to też być tebe, jak ktoś dowcipnie zauważył później :) Zaczęło się drętwo, od oficjalnego "dzień dobry" olsa, ale zaraz został przywołany do porządku i wyluzował :D Pierwszym punktem programu była prezentacja poświęcona Bloxowi i związanym z nim ciekawostkom. Ols przedstawił także stworzony dla userów Blox.pl projekt MediaWiki. Po prezentacji było małe zwiedzanko w Agorze, niestety pionowe korytarze jakoś mi umknęły :) Następnie całe towarzystwo udało się w celach integracyjnych do klubu Maska. Atmosfera była dobra, ludzie otwarci i chętni do rozmów na wszelkie tematy. Minusem był podział na dwie sale, przez co uczestnicy mimowolnie musieli się rozdzielić na dwie grupy. Jednakowoż, jedna z sal była na tyle głośna, że po pewnym czasie i tak większość wypłoszona dźwiękami oddaliła się stamtąd w poszukiwaniu miejsca, w którym głosy będą słyszalne dalej niż w odległości pół metra. Wtedy już integrowali się wszyscy razem :) Nie obyło się także bez zabawnych sytuacji - doskonale bawiąca się z mikrofonem i kamerą lila_star wzięła mnie, blog.literacki, ucholife, naumę, rdkg, visegrada i logica za stolik (czy coś w ten deseń) informatyczny... No dobra, byli z nami s.z.y.m.o.n i eskey (notabene z laptopem na kolanach), ale i tak wniosek był pochopny - stąd nasza konsternacja, a potem wybuch śmiechu. Pomyłkę rzecz jasna wybaczyliśmy :) Nieco bardziej swoim występem przed kamerą martwiła się fanka System Of A Down, czyli eirena - no ale tak już bywa, że reakcje są nieprzewidywalne, gdy ktoś nagle zaczyna dopytywać się czy jej blog jest czytany :) W okolicy fruwał, wyjątkowo nie pod koszem, Paweł Wujec, czyli połowa supergigantowego duetu mrpw. Natomiast jolinda nie fruwała, ale tańczyła zawzięcie. Zdjęcia wytrwale robiła pinesek i kilka innych osób.

Wyszedłem po 23, więc relację z zakończenia będzie musiał zdać ktoś inny. Ja natomiast chcę powiedzieć coś, co przyszło mi do głowy podczas tego popołudnia i wieczoru. Ols podczas prezentacji omawiał zależności pomiędzy blogami, które przebadali naukowcy z UW. Otóż doszli oni do wniosku, iż blogerzy tworzą swoistą społeczność - odwiedzają te same miejsca, rozmawiają i wymieniają się opiniami. Zgadzam się z tym, do podobnych wniosków doszedłem kiedyś w tekście naukowym o blogach, który jakiś czas temu zdarzyło mi się popełnić. I jedno spostrzeżenie - nawet jeśli socjolog mówi olsowi, iż Blox.pl to nie jest prawdziwa społeczność, ponieważ istnieje tylko w świecie wirtualnym, to wczoraj położone zostały podwaliny, aby zmienić tę sytuację. Wobec tego myślę, iż można powiedzieć, że społeczność Blox.pl stała się faktem. Teraz trzeba kontynuować. Keep on working :) Rockin' In The Free World - ten utwór Neila Younga, choć nie do końca na temat, niech nam dziś zilustruje reminiscencje pospotkaniowe.

No dobrze, nie byłbym sobą, gdybym nie napisał kilku słów o tym utworze :D Wydany na albumie Freedom z 1989 roku, przez wielu uważany jest za jeden z rockowych hymnów, zwłaszcza w kontekście frazy Keep on rockin' in the free world - szczególne znaczenie przypisywano jej w związku z upadkiem Żelaznej Kurtyny - utwór pojawił się na kilka miesięcy przed tym wydarzeniem. Kawałek ten jest często grany przez rozmaitych wykonawców - na naszym podwórku pojawia się na płycie Bułgarskie Centrum poznańskiej Pidżamy Porno, najczęściej zaś chyba grają go muzycy z formacji Pearl Jam. My obejrzymy dziś dwa wykonania przy ich współudziale - jedno wraz z Neilem Youngiem, drugie z zespołem U2.

I niech wszyscy uczestnicy wybaczą mi, że przedstawiłem ich loginami z portalu Gazety.pl jednak sami wiecie - gdybym użył imion, to nikt nie wiedziałby o kim mowa :)

Organizatorom dzięki zaś za dwie rzeczy - dobrą zabawę i obietnicę zwiększenia pola html do 8 KB :D

piątek, 29 czerwca 2007

O czym ja mógłbym dziś napisać, jeśli nie o wieczornym bloxowym spotkaniu? Tak naprawdę chyba większość z obecnych tam popełni dziś co najmniej jeden wpis temu poświęcony. Póki co zapewne Ols i załoga z Bloxa oraz Agory dopinają już ostatnie szczegóły, zamiejscowi pakują kanapki do plecaków tudzież wyruszają w drogę, a ja? Ja zamierzam popełnić dziś notkę wybitnie filmową :) Spotkanie o 18, szczegóły i końcowe ustalenia z pewnością można sprawdzić tutaj, podobnie jak listę obecności. Na pewno wirtualnie będzie nam towarzyszył Shrek. Konkretnie Shrek Trzeci, wchodzący dziś własnie w naszym kraju na ekrany. Są już rzecz jasna pierwsze recenzje. Z tej okazji kilka słów o soundtracku do pierwszej części. Podobnie jak sam film, odniósł on spory sukces, a szersza publiczność poznała choćby takie utwory jak ten poniżej - All Star grupy Smash Mouth, notabene oryginalnie pochodzący z wydanej w 1999 roku (czyli na dwa lata przed premierą filmu) płyty Astro Lounge. Co ciekawe, piosenka ta wykorzystana została także w kilku innych filmach - klip do tego kawałka promował film Mystery Men i w epizodycznych rolach pojawiali się w nim między innymi Ben Stiller oraz Jim Carrey.

W filmie Shrek pojawiła się jeszcze jedna piosenka grupy Smash Mouth - I'm A Believer. Tak właściwie jest ona coverem utworu napisanego przez Neila Diamonda i nagranego w 1966 roku przez zespół The Monkees. Wersja Smash Mouth jest dostępna w sieci, ale niestety Universal zablikował możliwość osadzania klipów, co jeszcze niedawno było dopuszczalne (oj nieładnie, nieładnie...), więc kto chce zobaczyć musi kliknąć tutaj, bo nie znalazłem innego źródła. Mamy za to oryginalne wykonanie The Monkees, choć jak słychać (co zresztą odnotowane jest w komantarzu) pobawiono się nieco z jakością dźwięku w tym nagraniu.

No to do zobaczenia wieczorem :)

czwartek, 28 czerwca 2007

Zemsta jest rozkoszą bogów. Podobno. Ale czy jest konieczna? Jakby nie było, raz rozpoczęty mściwy łańcuch trudno potem zatrzymać, kolejne elementy zazębiają się tworząc niekończący się ciąg. Wtedy nawet nasz żal nie pomaga. Jednak nie każdego człowieka stać na rezygnację z zemsty. Dokładniej, stać na to tylko największych. O tym opowiada nam zespół Akurat w piosence Tylko najwięksi z wydanej w 2006 roku płyty Fantasmagorie. W teledysku do tego utworu zagrali więźniowie z Zakładu Karnego w Kłodzku, będący członkami teatru więziennego Po Drodze. Ciekawe, prawda?

środa, 27 czerwca 2007

Wczorajszy komentarz cito1 o Darfurze trochę mnie zaskoczył, ponieważ poszedł zupełnie w nieoczekiwaną przeze mnie stronę - przy klipach, które wczoraj oglądaliśmy, spodziewałem się innego kierunku dyskusji. Jednakowoż poruszony przez nią temat jest ważny. Wieczorem zacząłem się nad tym wszystkim zastanawiać, w rezultacie przyszedł mi do głowy utwór (i klip), który chyba dość trafnie odnosi się do ludzkiego charakteru i jego podejścia co do rozmaitych nieszczęść, które codziennie spotykają świat i ludzkość. Mam dziś na myśli pochodzący z wydanego w 2006 roku albumu 10000 Days utwór grupy Tool zatytułowany Vicarious. Piosenka ta mówi nam, iż ludzie mają gdzieś w sobie ukrytą potrzebę przyglądania się klęskom i nieszczęściom, które spotykają innych. Jest to dla nich jak pożywienie albo narkotyk, zupełnie jak krew dla wampira. Przy czym wszystkie te nieszczęścia i katastrofy ludzie wolą oglądać z daleka, z bezpiecznej odległości, w ciszy i spokoju swojej osobistej codzienności, w telewizji lub innych mediach - a jednocześnie na ogólnym forum twierdzą, iż kwestie te są przerysowane i nie uznają ich za realnie istniejący poważny problem.

wtorek, 26 czerwca 2007

W 2001 roku grupa New Order nagrała piosenkę Crystal. Opowiada ona o uczuciach, które odczuwamy, tych pozytywnych i negatywnych. Zespół słusznie zauważa, iż jesteśmy delikatni (jak tytułowy kryształ) i łatwo nas zranić gdy wchodzimy w związki międzyludzkie nie stawiając żadnych barier i angażując się emocjonalnie. W 2002 roku powstała w Las Vegas formacja The Killers. Co łączy te dwa fakty? Otóż w klipie do Crystal (to ten pierwszy z dzisiejszych obrazków) widzimy młody zespół, występujący na tle ogromnego ekranu, na którym wyświetlają się rozmaite obrazy. Ten fikcyjny zespół, udający iż wykonuje piosenkę New Order, nosi nazwę właśnie The Killers - stąd wzięła się nazwa dla amerykańskiej formacji. Dodatkowo klip do utworu Crystal zainspirował muzyków The Killers do stworzenia podobnego teledysku - w ten oto sposób powstało video do piosenki Somebody Told Me z wydanego w 2004 roku albumu Hot Fuss.

Somebody Told Me opowiada o pogmatwanym świecie, który nas otacza, a także o tym, iż czasami zasłyszane od kogoś plotki potrafią zatruć nam życie. Ponadto utwór inspirowany był atmosferą miasta hazardu i rozrywek wszelakich, z którego pochodzi formacja The Killers.

Well somebody told me
You had a boyfriend
Who looks like a girlfriend
That I had in February of last year...

Dzisiejszy świat potrafi być skomplikowany, nieprawdaż? :)

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011