Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
sobota, 31 października 2009

Album The Real Thing zostały wydany przez formację Faith No More dwadzieścia lat temu, w 1989 roku. Spośród znajdujących się na nim nagrań wydane zostały trzy single, jednak wideoklipy zrealizowano do czterech nagrań - wśród wydawnictw promujących płytę nie znalazł się utwór zatytułowany Surprise, You're Dead. Jak na Halloween przystało (kolejne święto, które sami sobie importujemy), nagranie ma całkiem adekwatny tekst - stanowi on, jak możemy się domyślać, monolog wygłaszany przez napastnika w kierunku swej martwej ofiary, obiecującego cierpienia i tortury po wsze czasy oraz odczuwającego radość z faktu, iż udało mu się "zaskoczyć" swą ofiarę i zrobić jej "niespodziankę". Teledysk do Surprise, You're Dead powstał w Chile podczas trasy zespołu po Ameryce Południowej, a jego reżyserem był basista grupy Billy Gould.

czwartek, 29 października 2009

Już kilka razy podchodziłem do tego nagrania. Zawsze jednak coś przeszkadzało mi w podjęciu tematu, trafiał się jakiś inny pomysł, a Sprzedawcy marzeń, bo o ten utwór chodzi, cierpliwie czekali na swoją kolej. Przypominał mi o tym zresztą kilka razy Paweł i po ostatniej naszej pogawędce na ten temat, kilka dni temu uznałem, iż czas w końcu doń sięgnąć. Kompozycja pochodzi z albumu Korova Milky Bar, który ukazał się w 2002 roku - rok później pojawiła się zaś jego anglojęzyczna wersja, na której nagranie to nosi tytuł Dreamsellers. Mój stosunek do tego utworu jest dość obojętny, od czasu do czasu można go włączyć, aczkolwiek wersja anglojęzyczna szybko mnie męczy i mam problem, aby dosłuchać do końca. Teledyski do obu nagrań zrealizował Wojciech Walczak, powstały one podczas wyjazdu grupy do Londynu. Wideo do polskiej wersji nie różni się zbytnio od klipu do angielskiej i jest w nich coś podobnego do samych nagrań - jakby muzycy starali się jak najdosłowniej i najdokładniej powtórzyć to, co zawarte zostało w oryginale.

 

wtorek, 27 października 2009

Tym razem słów kilka o jeszcze jednej polskiej premierze płytowej. Od niedawna dostępny jest najnowszy album zespołu Hey, zatytułowany Miłość! Uwaga! Ratunku! Pomocy! Poznając kogoś, zwracamy uwagę na jej spojrzenie i oczy, jak gdyby były one tajemnym przejściem w głąb ludzkiej duszy, stanowiącym początek ścieżki do prawdziwego poznania i zrozumienia tej osoby, jej charakteru - tak byśmy wiedzieli, z kim tak naprawdę mamy do czynienia pod skorupą z ciała. Do tego zanurzania się w oczach nawiązuje utwór Kto tam? Kto jest w środku? - pierwszy singiel ze wspomnianego krążka. Autorem wideoklipu jest Michał Braum, a w roli głównej zagrał Paweł Małaszyński. Nagranie to może być dla niektórych dość zaskakujące, po pierwszym przesłuchaniu skojarzyło mi się z elektroniką i brytyjskim graniem, aczkolwiek nie znam jeszcze całości albumu. Z recenzji, na które dotąd się natknąłem, wnoszę iż płyta zmierza właśnie w tym kierunku, zaś o pierwszym singlu powiem, iż jest całkiem sympatyczny i wpada w ucho. I zagląda w oczy.

poniedziałek, 26 października 2009

Nie lubię rannego wstawania. Truizm, jasne, w dodatku się powtarzam. Powiem to jednak raz jeszcze - nie lubię tego. Oczywiście, sam często tak sobie planuję dzień, aby już o poranku pozałatwiać pewne rzeczy i mieć więcej wolnego czasu po południu, po pracy. Tak samo prawdziwe będzie stwierdzenie, iż nawet jeśli mogę pospać i nic mnie nie zmusza do wstawania, to i tak z dużą regularnością podnoszę się z łóżka wcześniej niż mógłbym. Mój organizm już tak ma, podnosi mnie do pionu po 6-7 godzinach snu (czasem nawet szybciej, nieraz bladym świtem), dzięki czemu moja znajoma może sobie ze mnie żartować, mówiąc iż jeśli kiedyś z kimś zamieszkam, to osoba ta będzie mogła liczyć na regularne śniadania do łóżka. Sam więc częściowo jestem sobie winien. a jednak wszystko to nie zmienia faktu, że nie przepadam za wczesnymi pobudkami, zwłaszcza o naprawdę chorych godzinach. Tak jak choćby dziś, za oknem ponury poniedziałek wciąz jeszcze spowija wszystko ciemnością, świt dopiero nadciąga, a ja już na nogach zbieram się do wyjścia. A tak bardzo mi się nie chce, wczorajszy dzień był miły, przyjemny, aż kończyć się go nie chciało. Tak sobie czasem w porannej ciszy myślę - wysadźmy wszystko w cholerę i wracajmy do łóżek. Jakoś to będzie. Blow Up The Outside World - tak brzmi tytuł trzeciego singla z wydanej w 1996 roku płyty Down On The Upside grupy Soundgarden. Wysadzenie wszystkiego wokół w powietrze jest zatem nośną ideą, w dodatku zilustrowaną nawiązującym do filmów A Clockwork Orange oraz The Parallax View wideoklipem w reżyserii jednego z założycieli nowofalowej formacji Devo, Geralda Cassale. Coś oczywiście wybucha.

niedziela, 25 października 2009

Od kilku tygodni czuję, że wszystko wraca na właściwą ścieżkę. Kilka impulsów zbiegło się w czasie i połączone w jedną całość dały mi potężnego kopa energetyczno-emocjonalnego, dzięki któremu obserwuję u siebie przyspieszenie i zmianę. Zmiany są dobre, a ta wygląda na perfekcyjnie wstrzeloną w moje bieżące potrzeby. Dość przegrywania i zagubienia, pora ruszać do przodu, nie czekając na pozamykanie się pewnych kwestii. Ta refleksja przyszła mi do głowy dzisiejszej nocy, kiedy pierwszy raz od dawien dawna usłyszałem pewne nagranie formacji Coldplay. Refleksja ma - jak zazwyczaj - także podłoże muzyczne, gdyż w liczbie wersji wspomnianego utworu zwyczajnie sie gubię. Mówię dziś o trzecim singlu z albumu Viva La Vida Or Death And All His Friends. W wersji albumowej nosi on tytuł Lost!, jednakże nie jest to jedyna jego inkarnacja. Niczym wyjątkowym jest tworzenie odrębnych wersji na potrzeby promocyjne, stąd też nie dziwi obecność Lost- (wersja instrumentalna), Lost? (wokal plus fortepian), jako odrębne nagranie funkcjonuje też Lost+, czyli efekt współpracy Coldplay i rapera Jay-Z. Istnieje ponadto Lost@, będąca wersją live, zarejestrowaną w chicagowskiej hali United Center 22.07.2008. Ona też stała się punktem wyjścia do teledysku, zrealizowanego na potrzeby singla Lost! - Mat Whitecross stworzył wideo koncertowe, zdaniem niektórych nawiązujące swym charakterem do dokumentu Rattle & Hum, poświęconego trasie koncertowej po wydaniu albumu The Joshua Tree formacji U2. Ten klip nie jest jednak jedynym, ponieważ na bazie tego samego materiału zrealizowany został także drugi teledysk, wykorzystujący występ Coldplay oraz wmontowaną cyfrowo część z udziałem Jay-Z (czyli łączący Lost@ z Lost+). Mam nadzieję, iż się w tym nie zgubiliście :)

 

Just because I'm losing
Doesn't mean I'm lost

 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 6
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011