Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
niedziela, 24 października 2010

Prowadzenie hotelu nie jest łatwą sprawą. Wiele rzeczy trzeba ogarniać organizacyjnie, a do tego dochodzi największy problem i źródło dochodu jednocześnie - goście. Ich typologia, gdyby próbować ją odtworzyć, byłaby zapewne mocno rozbudowana. Większość potrafi się zachować, ale zdarzają się jednostki, zdolne doprowadzić do ruiny pokój czy rozleglejszy obszar budynku. Dwóch takich osobników spotykamy w teledysku do utworu Low grupy Foo Fighters, pochodzącego z albumu One By One, wydanego w 2002 roku. Dave Grohl i towarzyszący mu gościnnie Jack Black przebierają się w rozmaite nietypowe stroje, upijają się i demolują pokój. A potem, jak gdyby nigdy nic, ruszają w dalszą drogę. Takich gości nie życzę nikomu, nie tylko hotelom.

sobota, 23 października 2010

Jak co roku. Drugi raz obecność na miejscu, raz zdalnie. Maraton Blox.pl. Nie ma w zasadzie co zagłębiać się w temat, stąd prosty wpis okolicznościowy. Siedzimy w Mikołajkach, wcześniej biegaliśmy po Giżycku, a teraz biegamy po łączach w sieci. I zastanawiamy się kto wytrwa do mety. Obowiązku nie ma, wszyscy działają z własnej woli i swobodnie. Jak w utworze Running Free, pochodzącym z debiutanckiego krążka Iron Maiden z 1980 roku i zatytułowanego również Iron Maiden. Poniżej koncertowe wykonanie z występu, który został zarejestrowany jako towarzyszący krążkowi Live After Death (wydanemu w roku 1985).

piątek, 22 października 2010

Kiedy sięgnę pamięcią wstecz lat kilka, kilkanaście, z łatwością daje się zauważyć zmianę, jaka zaszła w tym okresie jeśli chodzi o nasze lokalne koncertowe kalendarium. Kiedyś przyjazd takiego U2 czy Metalliki był na tapecie przez długie miesiące, jako że faktycznie - bywały to wówczas wydarzenia jednostkowe, unikalne w skali kraju. A teraz? Żeby długo nie szukać: w tym roku mieliśmy możliwość zobaczyć wspomnianą Metallicę (z Anthraxem, Megadeth i Slayerem w wyjątkowym, trzeba przyznać, pakiecie), Pearl Jam, Rammstein, Muse, Bad Religion, Hole, Skunk Anansie, AC/DC... A wymieniam tylko część, świadomie pomijając sporą liczbę koncertów (i pozostawiając na marginesie inne gatunki muzyczne, w których też się sporo dzieje). Częściej niż niegdyś przyjeżdżają do nas artyści z całego świata i to zmienia optykę widzenia całego zjawiska. Oczywiście nadal są to wydarzenia istotne i komentowane przez dłuższy czas, jednak coraz rzadziej zdarza nam się dzielenie roku na część "przed" i "po" jakimś występie - teraz jest to raczej "od koncertu do koncertu". Przyjeżdżają wykonawcy z różnych kierunków. Dla mnie osobiście jednym z najważniejszych w tym roku momentów muzycznych jest dzisiejszy występ rosyjskiego (moim skromnym zdaniem kultowego) ДДТ. Na tym koncercie zamierzam się dziś dobrze bawić, a na rozgrzewkę proponuję utwór Потолок, który wydany został na płycie Метель августа z 2000 roku - choć wykonywany był już wcześniej, o czym świadczy poniższe koncertowe wideo, zarejestrowane w 1998 roku.

czwartek, 21 października 2010

Przez kilka ostatnich dni słuchałem rzeczy raczej spokojnych, bez nadmiernego ładowania energią, co nie znaczy zupełnie jej pozbawionych - bardziej chodzi mi o jakiś spokój wewnętrzny, dający się wyczuć pomimo zachowania sporej czasem mocy brzmienia. Dziś rano jednak uznałem, że koniec ze spokojem, potrzeba mi czegoś bardziej kopiącego. Do tego typu wzmocnienia doskonale nadaje się formacja Body Count. Ich klipy nie grzeszą wyjątkową formą, tak też jest w przypadku nagrania Necessary Evil z wydanej w 1994 roku płyty Born Dead. Drugi i ostatni singiel z tego krążka, jak to regularnie bywa w przypadku Ice-T, pełen agresji w przedstawieniu otaczającej rzeczywistości. Teledysk część tego efektu likwiduje, jako że mamy do czynienia z wersją "clean", zmieniającą bądź łagodzącą część oryginalnego tekstu. Ot, taka niezamierzona gra słów z tytułem nagrania - czy takie modyfikowanie nagrań jest potrzebne? Złagodzenie wizerunku to nie od dziś zło konieczne, żeby zaistnieć w niektórych stacjach radiowych czy telewizyjnych. Stara prawda, którą powtarzam po raz nie wiem już który. A czasem zupełnie niepotrzebnie wymuszana. Zwłaszcza, że na idiotę wychodzi ten, który cenzuruje część tekstu, pozostawiając w nim rozmaite brutalne nieraz fragmenty tylko dlatego, że nie zawierają "kwiecistego" słownictwa. Kolejny przykład bezmyślnego kopiowania wzorców poprawności pod tytułem "w naszym świecie się nie przeklina". Niezależnie od wniosków z tym związanych, zamierzony efekt mimo wszystko osiągnąłem - Necessary Evil budzi doskonale. A o to mi dziś chodziło.

środa, 20 października 2010

Staram się śledzić na bieżąco wiadomości krajowe i zagraniczne. Czasem doceniam fakt, że chwilowo może mi od nich urwać i żyję w błogiej nieświadomości, ale spójrzmy prawdzie w oczy - jednak wolę wiedzieć. Toteż mimo wszystko zaglądam, czytam, słucham i tak dalej. Naszym podwórkiem nie lubię i nie chcę się tutaj zajmować, natomiast jedno z moich niedawnych skojarzeń ma związek z demonstracjami we Francji spowodowanymi planami podniesienia wieku emerytalnego z 60 do 62 lat. Stoją rafinerie, stoją samochody, stoją (niemal) lotniska, stoją demonstranci. Podobno nie ma już Francji - tak brzmi tytułowe nagranie (jak usłużnie podpowiada sieć, fraza ta pochodzi z utworu Może właśnie Sybilla formacji Madame) z drugiego krążka naszej rodzimej formacji o nie do końca swojsko brzmiącej nazwie Kumka Olik. Od razu się przyznam, nie wiem o chłopakach absolutnie niczego, wideoklip widziałem dotąd tylko ten jeden, poza nagraniami słyszanymi czasem w sieci czy w radio nie pogłębiałem nigdy znajomości z ich dorobkiem. Na razie przynajmniej. Ot, takie skojarzenie okolicznościowe. Natomiast z Francuzami w sumie mógłbym chyba zrobić deal i wziąć ich 62 w zamian za moje 65.

 
1 , 2
Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011