Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
środa, 05 lutego 2014

Zdarza mi się od czasu do czasu włączyć telewizor w celu sprawdzenia co słychać na muzycznych kanałach. Szukam głównie gitarowych brzmień i zdarza się, że coś wpadnie mi w ucho. Dziś kilka słów o utworze, z którym miałem potężny problem. Zacznę od tego, że nigdy nie sięgnąłem świadomie do Arcade Fire, by zapoznać się dokładniej z ich muzyką. Owszem, gdzieś mi nieraz przemknęli na dalekiej orbicie, innym razem ktoś gdzieś coś zaproponował, więc zapoznałem się z nagraniem, niemniej jednak nie przypominam sobie, abym próbował w jakiś usystematyzowany sposób ugryźć ich dorobek. I tu pojawia się rzeczona telewizja, która nie tak dawno temu zaserwowała mi utwór Reflektor, promujący identycznie zatytułowany, czwarty krążek tej kanadyjskiej formacji. Po pierwszym zaskoczeniu zacząłem się zastanawiać jak do tego podejść. Początkowo coś mi przeszkadzało w tej kompozycji, jednak zarazem jest w niej coś, co raz na jakiś czas każe mi wrócić do tego nagrania. Z pewnością dużym atutem jest również wideoklip autorstwa Antona Corbijna. Warto także zauważyć, iż w utworze tym zaśpiewał gościnnie David Bowie.

sobota, 01 lutego 2014

Nie ma szczęścia zespół Nightwish do rozstań z wokalistkami. Niezbyt szczęśliwe było potraktowanie Tarji Turunen w 2005 roku (choć i dobre dla promocji kolejnych wydawnictw, o czym kiedyś tu dyskutowaliśmy), zaś jesienią 2012 z formacją pożegnała się Anette Olzon. Tym razem także nie obyło się bez niesnasek i nieporozumień co do powodów rozstania. Nigdy nie byłem specjalnym fanem szwedzkiej wokalistki, uważam że fatalnie trafiła - jej warunki wokalne nijak miały się do repertuaru tworzonego z myślą o sopranie Tarji. Nie twierdzę, że Olzon nie potrafi śpiewać, niektóre utwory napisane pod nią były naprawdę ciekawe i wpadające w ucho (na przykład Amaranth), niemniej jednak jej wykonania starszych kompozycji zespołu brzmiały w mojej, subiektywnej rzecz jasna ocenie, dość nieszczęśliwie. Dlatego uważam, iż na dobre wyszła zespołowi wspomniana zmiana: miejsce Olzon z przodu sceny zajęła - początkowo do końca trasy promującej album i film Imaginaerum, jak się później okazało już na stałe - holenderska wokalistka Floor Jansen (znana też z formacji ReVamp oraz After Forever). Dlaczego, moim zdaniem, to dobra wymiana? Ze względu na warunki wokalne, oczywiście - Jansen również jest posiadaczką klasycznie trenowanego sopranu, co pozwala jej znacznie łatwiej niż poprzedniczce wejść w klasyczne pozycje ze starego repertuaru Nightwish. Jako przykład niech posłuży Bless The Child z wydanego w 2002 roku albumu Century Child - poniżej wideoklip do tego nagrania, wyreżyserowany przez Pasi Takulę, a także koncertowe wykonanie z festiwalu Wacken Open Air 2013 (znalazło się ono na ubiegłorocznym koncertowym DVD zespołu Showtime, Storytime).

 

Ciekawostka na koniec - zaledwie kilka dni po ogłoszeniu, iż Floor Jansen zastąpi na stałe Anette Olzon, holenderska wokalistka pojawiła się na jednej scenie z Tarją Turunen. Podczas festiwalu Metal Female Voices Fest w październiku 2013 wspólnie wykonały utwór Over The Hills And Far Away ze starego repertuaru Nightwish (ten cover nagrania Gary'ego Moore'a znalazł się na identycznie zatytułowanej epce z 2001 roku, zaś autorem zrealizowanego wówczas teledysku również był Pasi Takula).

czwartek, 23 stycznia 2014

W poprzednim wpisie sięgnąłem do niezbyt znanego u nas nagrania i zespołu. Poznałem go dzięki Agacie, która w swoim czasie namawiała mnie dość intensywnie do nawiązania znajomości z serialem Sons Of Anarchy. W końcu obejrzałem jeden, drugi odcinek... I tak poszło. Wciągnęło. Nie chcę dziś jednak pisać o fabule tej produkcji (choć dawno nie widziałem czegoś tak chorego i pokręconego jak dzieło Kurta Suttera), ale o jej ścieżce dźwiękowej. Pierwszorzędna. To jest najlepsze słowo, mogące oddać moją opinię na jej temat. Wiele ciekawostek, utworów na które nigdy w życiu prawdopodobnie bym nie trafił to jedna strona medalu. Druga natomiast to odświeżenie, przypomnienie doskonałych nagrań sprzed lat, często w formie ciekawych coverów. W ten sposób powróciłem do Neila Younga i jego dwóch utworów o podobnie brzmiących tytułach (i nieco różniących się tekstach) z wydanej w 1979 roku płyty Rust Never Sleeps (Young nagrał ją wraz ze swym zespołem Crazy Horse) - otwierało ją akustyczne My My, Hey Hey (Out Of The Blue), a zamykało mocne gitarowe Hey Hey, My My (Into The Black).

 

W jednym z odcinków SOA pojawia się cover tego drugiego nagrania w delikatnej, akustycznej wersji autorstwa Battleme, czyli Matta Drenika, wokalisty zespołu Lions.

Co ciekawe, fragment tekstu jednego z powyższych nagrań ("it's better to burn out than to fade away") znalazł się w liście samobójczym Kurta Cobaina. Neil Young pod wpływem tego wydarzenia napisał i zadedykował frontmanowi Nirvany tytułowy utwór z wydanego w 1994 roku albumu Sleeps With Angels.

środa, 15 stycznia 2014

The Big Fellah - tak brzmi tytuł utworu pochodzącego z wydanej w 1994 roku płyty Home Of The Brave nowojorskiego zespołu Black 47. Brzmienie formacji wiąże się z szeroko rozumianym rockiem i punkiem celtyckim, zaś jej nazwa stanowi odwołanie do 1847 roku - najgorszej fazy Wielkiego Głodu w Irlandii na przełomie XIX wieku. Wspomniane nagranie jest natomiast opowieścią o Michaelu Collinsie - irlandzkim polityku działającym na rzecz niepodległości swego kraju, założycielu Irlandzkiej Armii Republikańskiej, który stracił życie w wojnie domowej w Irlandii (toczyła się w latach 1922-1923). Ten twórca organizacji, która na długie lata miała zasłynąć jako organizacja terrorystyczna, zginął z rąk swych rodaków, nazywających go "Wielkim Kumplem" (stąd tytuł piosenki), uważających go - obok Arthura Griffitha, założyciela partii Sinn Féin - za zdrajcę, ponieważ obaj ci działacze podpisali traktat z Wielką Brytanią, tworzący Wolne Państwo Irlandzkie z monarchą brytyjskim na czele, co w jawny sposób kłóciło się z dążeniami innych polityków do utworzenia na Zielonej Wyspie niepodległej republiki. Ot, krótka lekcja historii. Czas na lekcję muzyki.

piątek, 10 stycznia 2014

Wśród świątecznych prezentów znalazła się pod choinką debiutancka płyta szwedzkiej formacji Avatarium. Po pierwszym przesłuchaniu brzmi to jak kombinacja ciężkiego rocka i melodyjnego metalu, także z tych cięższych rejonów. Jednym z nagrań promujących krążek jest Boneflower - utwór, w którym udajemy się na wyprawę do lasu kochanków. Jest to miejsce, w którym nieszczęśliwe pary odbierają sobie życie. Mnie osobiście kojarzy się on z lasem Aokigahara (znanym także jako Morze Drzew) w Japonii u podnóża góry Fuji, który bywa uważany za drugie pod względem "popularności" miejsce samobójstw na świecie (niechlubny prymat dzierżyć ma kalifornijski most Golden Gate w San Francisco). Do uworu Boneflower zrealizowany został animowany teledysk, za który odpowiedzialni są Paul Ruttledge oraz Rory Kerr.

Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011