Subiektywny przegląd muzyczny
RSS
czwartek, 26 grudnia 2013

Od dłuższego czasu "przysłuchuję się" na FB linkowanym przez kilkoro moich znajomych utworom formacji The Gaslight Anthem. Wpadające w ucho gitarowe brzmienie, na pewno warte jest dłuższego zatrzymania się przy dorobku tej grupy. Na początek rzecz na którą natknąłem się nie w sieci, a jakiś czas temu, gdy postanowiłem sprawdzić co teraz znaleźć można na muzycznych kanałach w TV. Padło na numer zatytułowany 45 - pochodzi on z ubiegłorocznego albumu Handwritten, będącego czwartym krążkiem w dorobku zespołu. Nie wiem czy dobrze rozumiem, co autorzy mieli na myśli decydując się na taki tytuł singla promującego album, ale cóż - jestem z tych, którzy pamiętają ubiegłe stulecie i winyle oraz magnetofony kasetowe. Stąd też pierwsze skojarzenie z tekstem opowiadającym historię osoby rozpamiętującej rozstanie ze swą drugą połową brzmiało: długość nagrania na stronie kasety 90-minutowej lub na winylu - zmień stronę / płytę i zobacz co znajdziesz. Wy zaś zobaczcie teledysk i zastanówcie się czy interesuje was brzmienie The Gaslight Anthem.

środa, 25 grudnia 2013

Nie darowałbym sobie, gdybym - jak i w latach poprzednich - nie napisał nic o świątecznym singlu The Killers dla organizacji Product Red. Zespół nagrywa je od 2006 roku. Tegoroczny utwór nosi tytuł Christmas In LA, a w teledysku zobaczyć można Owena Wilsona oraz Harry'ego Deana Stantona. Przy tworzeniu częściowo animowanego wideo zaangażowani byli uczniowie i absolwenci Brigham Young University, zaś całość wyreżyserował Kelly Loosli. Prócz The Killers w powstaniu tego kawałka partycypowali także muzycy zespołu Dawes.

W tekście utworu wykorzystane zostały słowa znanego standardu White Christmas autorstwa Irvinga Berlina. Wykonanie Binga Crosby'ego słyszał chyba każdy, ja proponuję zatem dodatkowo coś nieoczywistego - wersję punkrockowej formacji Bad Religion z ich tegorocznego albumu Christmas Songs.

A co słychać u The Killers? W bieżącym roku muzycy z Las Vegas wydali album Direct Hits, stanowiący podsumowanie ich dotychczasowej działalności. Prócz najważniejszych nagrań zespołu na płycie znalazło się miejsce dla nowych pozycji - spośród nich na pierwszy singiel wybrano nagranie Shot At The Night. Tym razem twórcą wideo jest Roboshobo (czyli Robert Schober), zaś jego akcja toczy się w Las Vegas właśnie. W role głównych bohaterów wcielają się Bella Heathcote oraz Max Minghella. Zobaczcie na czym polegała wyjątkowość nocy spędzonej przez jedną z pracownic hotelu Cosmopolitan w Sin City oraz mężczyzny tam właśnie mieszkającego.

 Drugim singlem zostało nagranie Just Another Girl. W tym przypadku, jak na album podsumowujący ponad dziesięcioletni dorobek formacji, The Killers zawarli w wideoklipie (wyreżyserowanym przez Warrena Fu) przegląd niektórych swych wcześniejszych teledysków, które stanowią tło dla odtwarzającej postać frontmana zespołu Brandona Flowersa Dianny Agron.

Nie ma mnie tu. Jestem tam. Offline. Dzieje się tak dużo, że czasu brak na życie w sieci. To jest wyjątkowy rok i w związku z tym - na wypadek gdyby ktoś tu jeszcze bywał - składam wszystkim życzenia udanych i muzycznych świąt. Chciałbym, aby kolejny rok był dla was tak wyjątkowy, jak bieżący dla mnie. Ze mną część tej wyjątkowości z pewnością pozostanie, wiem to na pewno. Oby i u was było podobnie, tego właśnie wam życzę.

środa, 31 lipca 2013

Zapomniałem, podobnie jak rok temu. Niemal równo dziś mija kolejna rocznica mojego pisania tutaj. Trochę to już trwa, bo od 2006 roku. Bywało różnie, kiedyś intensywnie, codziennie, teraz bardziej z potrzeby chwili, kilka razy w roku (o częstotliwości miesięcznej chyba mogę już zapomnieć). Jak co roku o tej porze słów kilka o Rammstein. Grali w Warszawie kilka miesięcy temu, rewelacyjny koncert... wysłuchany w fotelu z własnego balkonu. To nie to samo co zobaczenie występu spod sceny, ale mimo wszystko wspominam go dobrze - profesjonalne granie, intensywne emocje, wszystko czego trzeba aby wieczór uznać za udany muzycznie. Nie zabrakło podczas tego występu "najnowszego" singla grupy. Cudzysłów jest nieprzypadkowy, bo choć Mein Herz brennt jako wydawnictwo singlowe pojawiło się pod koniec ubiegłego roku, to samo nagranie pochodzi jeszcze z albumu Mutter, wydanego ponad dekadę wcześniej, w 2001 roku. Aby poszerzyć ofertę, utwór zarejestrowano w dwóch wersjach - klasycznej, albumowej oraz akustycznej, z towarzyszeniem fortepianu (ona właśnie pojawia się w setliście obecnie granych przez R+ koncertów). Istnieją dwa oficjalne teledyski do tego utworu (po jednym dla każdej wersji). Jednak nie obyło się bez zamieszania przy ich powstawaniu. Jako pierwszy prace prowadził hiszpański twórca Eugenio Recuenco, jednak ostateczne szlify nadał klipom Zoran Bihac. Niemniej jednak dostępna jest także ilustracja hiszpańskiego fotografa i reżysera. Poniżej wszystkie trzy: wersja klasyczna, piano oraz alternatywna.

 

 

wtorek, 23 lipca 2013

Nie przyszła góra do Mahometa, Mahomet przyszedł do góry. Tak w skrócie mógłbym podsumować jedno z istotniejszych dla mnie koncertowych wydarzeń lata 2013. Odkąd usłyszałem, iż podczas tegorocznego Openera jednym z headlinerów została formacja Queens Of The Stone Age, poważnie zastanawiałem się czy może jednak się w końcu nie złamać i pojechać. Niespecjalnie kusiło mnie robienie trasy do Gdańska, stąd też oczywiście odpuściłem ostatecznie tę koncepcję, jednak mimo to koncert zobaczyłem. Online. Od kilku lat to jest coś, co cieszy mnie za każdym razem gdy trafię na właściwy link - transmisje internetowe z najważniejszych festiwali muzycznych to ciekawa alternatywa dla tych, którzy nie mogą / nie lubią / nie chcą łączyć słuchania muzyki z dalszymi, często kilkudniowymi wyjazdami. Widziałem kilka lat temu Slipknot na Glastonbury - to od niego zaczęła się moja znajomość z tego rodzaju streamami występów w czasie rzeczywistym i odtąd śledzę pilnie czy i które pozycje z festiwalowych lineupów da się zobaczyć na żywo w Internecie. W tym roku QOTSA widziałem dwukrotnie - raz na rzeczonym Openerze oraz nieco wcześniej, podczas festiwalu Pinkpop. Formacja Josha Homme intensywnie promuje nowy album, wydany w bieżącym roku i zatytułowany ...Like Clockwork, stąd dzięki tym występom mogłem rozpocząć znajomość ze wspomnianą płytą. Pierwszym singlem z tego krążka jest My God Is The Sun, a wideoklip do niego stanowi część krótkometrażowej produkcji animowanej (noszącej identyczny tytuł jak nowy album), na którą składają się jeszcze utwory I Appear Missing, Kalopsia, Keep Your Eyes Peeled oraz If I Had A Tail. My God Is The Sun jest w istocie piątym elementem składowym filmu, za który odpowiadają Boneface oraz Liam Brazier.

Rzecz jasna nie zabrakło też starych dobroci, jak choćby Little Sister z pochodzącej z 2005 roku płyty Lullabies To Paralyze (teledysk zrealizowali wspólnie Nathan Cox i Josh Homme). 

Na koniec nagranie z tegorocznego Openera - Make It Wit Chu. Oby więcej takich streamów!

piątek, 01 marca 2013

Rozmawialiśmy dziś z moją drugą połową na temat kultury, dostępu do niej i szeroko rozumianej konsumpcji rozmaitych jej gałęzi. Przy okazji pomyślałem iż sprawdzę, jak miewają się sprawy z nowym sezonem Game Of Thrones. Link za linkiem, tekst za tekstem, pomijam fakt, iż nie widziałem ani odcinka z sezonu drugiego, ale to nieważne, to nie o to tu chodziło. Dbałość o szczegóły - cenię ją sobie wielce w produkcjach serialowych. Serial musi mieć coś, co wciąga, chwyta i trzyma za gardło, każąc oglądać i zarywać noce, aby nadrobić zaległości. A drobnostki sprawiają przyjemność. Takie jak The Rains Of Castamere - motyw pojawiający się po wielokroć w kluczowych momentach sagi George'a R. R. Martina The Songs Of Ice And Fire, czyli Pieśni Lodu i Ognia, której pierwszym tomem była Gra o Tron. Wspomniany utwór pojawia się w serialu i na oficjalnej ścieżce dźwiękowej do drugiego sezonu serialu. I niby nic, ale jednak coś. Nie znam bliżej muzyki indierockowego The National, niemniej jednak ich aranżacja The Rains Of Castamere brzmi niepokojąco i ponuro - dokładnie tak, jak wyobrażałem sobie brzmienie Deszczów Castamere gdy czytałem kolejne tomy sagi. W tym momencie nie ma dla mnie znaczenie muzyczne nagrania, jego wartość mierzona w dłuższej perspektywie (choć może dzięki temu sięgnę niedługo do The National i ich muzyki) - cenię sobie fakt, iż twórcy serialu zadbali o to, by ten element układanki pasował do całości. Może w końcu pora nadrobić zaległości...

Pisałem o

(c) 2008 eskey

RSS icon
Ich słucham
Propaganda
Add to Technorati Favorites
web stats
Blox Maraton 2011